
Wstaję rano, godzina 5:30, no max 6:30, oczy zabździałe, ledwo widzę, turgam się do łazienki, z włosami każdy w inną stronę, przecieram oczy przed lusterkiem i wzdrygam się, Jak ja wyglądam?!
Szybkie ogarnięcie twarzy, szlafrok na ramiona i pędzę, bo mój mały potworek już siedzi na fotelu w salonie i domaga się śniadania.
Malince śni
